Polski rolnik – terrorysta

rolnicy

Gdy obserwuję ostatni protest rolników, ich „gwiaździsty najazd” na Warszawę, to krew mnie zalewa, a przysłowiowa „słoma z butów” która wystaje prowodyrowi Izdebskiemu kłuje w oczy niejednego Polaka.

Kiedyś chłop ze wsi nie miał prawa równać do „pana z miasta” inteligencją, bo nauk nie pobierał, toteż mógł ślepo wierzyć komuś, kto był w naukach bieglejszy. Jednak dziś głupota rolników szokuje, że dali się tak zmanipulować zakompleksionemu, perfidnemu karierowiczowi. Trudno bowiem o inny wniosek, gdy przyjrzymy się bliżej sylwetce Sławomira Izdebskiego. Wypłynął „na plecach” Andrzej Leppera, gdy zaczynał się czas Samoobrony. Niemal prosto z blokad dostał się do Senatu. Było to w 2001 roku. Niestety, później było już tylko gorzej – reelekcja w 2005 roku skończyła się klęską, konflikty wewnątrzpartyjne zaowocowały wykluczeniem z Samoobrony. Stworzył nową partię, której prezesem dał radę być ledwie 5 miesięcy. Próba dostania się do władzy w 2007 roku w parlamentarnych wyborach przedterminowych z ramienia PiS – i znów klapa. Nawet wybory do samorządu do rady powiatu siedleckiego w 2010 roku to były dla Izdebskiego za wysokie progi. Ostało się mu zatem jeno przewodniczenie Ogólnopolskiemu Porozumieniu Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych, które zresztą sam tworzył. Jednak sentyment do „bycia na salonach” jak widać pozostaje i uwiera jak sól w oku. Dlaczego zatem nie spróbować wedrzeć się na salony tak jak kilkanaście lat temu, prosto z ulicznych blokad? Okazuje się, że głupich chłopów nie brakuje, a takimi najłatwiej manipulować.

Żeby dopełnić całości obrazu Sławomira Izdebskiego, trzeba dodać, że oprócz „szefowania” rolnikom jest on również biznesmenem. Dwulicowość jego nie przeszkadza mu – popierając protesty górników, którzy sprzeciwiają się importowi tańszego węgla ze wschodu, oraz prowadząc rolników na Warszawę – handlować tylko rosyjskim węglem i  rozmawiać o kontrakcie na handel ukraińskim zbożem.

Niestety ludzie, którzy dali się zmanipulować Izdebskiemu to – powiedzmy sobie szczerze – grupa terrorystów, której wydaje się, że terrorem wymuszą wszystko. Co dokładnie? Tego nie wiedzą. Najlepszy dowód temu dali w wypowiedziach do mediów. Dla przykładu jeden z zapytanych stwierdził, że „pieniędzy by się trochę przydało”, drugi wykrzyczał, że „walczy o swoje”. Zaiste same konkretne postulaty. Dowodzi to, że „traktorzyści” nie mają pojęcia, po co w ogóle obrali kierunek na stolicę.

Generalnym problemem w rolniczej demonstracji jest… jej bezsensownie pretensjonalny charakter. Rolnicy naprawdę nie są żadną uciskaną grupą społeczną. Wręcz przeciwnie – mało kto ma tyle przywilejów w tym kraju. Chora zasada płacenia KRUS zamiast ZUS, preferencyjne kredyty, dopłaty… Terroryści spod znaku „gwiaździstego marszu” bredzą coś o biedzie i traktorach na kredyt. Jakim zatem prawem, skoro nie mają dochodów dostali kredyty na taki drogi sprzęt? Jaki szanujacy się przedsiębiorca kupuje mercedesa, jeśli jego firma ledwo przędzie? Żadna inna branża w tym kraju nie „idzie na Warszawę” jak nie ma zbytu na swoją produkcję. Musi sobie radzić sama. A rolnicy wsiadają w traktory na kredyt i jadą terroryzować milionowe miasto, bo państwo musi im dać na spłatę tych traktorów! Trudno o większą paranoję. Zamiast bawić się w terrorystów, niech się zorganizują, wyeliminują do mninimum element pośrednictwa i zajmą się dystrybucją swoich wyrobów. I zarobią więcej i będą mieć tańszą ofertę. Ale po co? Lepiej iść jak bezmyślne stado za największym krzykaczem. Jestem przekonany, że w tej chorej demonstracji nie wziął udziału żaden naprawdę biedny rolnik. Nie ma na to czasu, ani… pieniędzy! Ta grupa to rolnicza biznesowa elita, która żadnej prawdziwej biedy nigdy nie widziała.

Inną sprawą jest fakt wciągania w swoje brudne interesiki zwykłych ludzi, którzy normalnie i ciężko pracują na swoje życie. Przez samozwańczą bezprawną bandę normalni ludzie mogą nie dojechać do pracy, dzieci do szkół, nie daj Bóg karetka do chorego, czy straż do pożaru. Przez nielegalnych terrorystów cierpieć mogą zupełnie niewinni ludzie, dzięki którym przecież finalnie rolnicy mają zysk. To jest chore i patologiczne. Dlatego nie wolno dopuścić, aby takim sposobem cokolwiek mogli uzyskać. Jedno ustąpienie spowoduje lawinę terrorystycznych wymuszeń według własnych „widzimisię”. Ta garstka – w stosunku do ilości rolników w Polsce – nie jest jej żadną reprezentacją. Przeciwnie – to zakała i hańba dla wszystkich ludzi ciężko pracujących na roli.

Najlepszym dowodem na „reprezentacyjność” grupy jest fakt, że jeden „gwiaździsty kordon” 200 traktorów ciągnących na stolicę zmalał ponoć błyskawicznie do 60 sztuk, gdy tylko policja na rogatkach wyciągnęła alkomat. I to niech będzie za cały epilog.

fot.zrzut z ekranu/kwejk.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>