„Full pampers” na drugie danie

diaper-501333_1280Znana maksyma głosi, że dzieci są przyszłością narodów. Prawda to zaiste, lecz pod jednym warunkiem. Nie mogą mieć rodziców idiotów.

Dziennikarka Gazety Wyborczej Agnieszka Kublik w swoim felietonie skrytykowała brak kultury rodziców, którzy w miejscu publicznym takim jak restauracja, zmieniają swoim dzieciom pampersy. Sytuacji doświadczyła sama autorka podczas wizyty ze swoimi znajomymi w jednej z restauracji. Zagraniczni znajomi byli zszokowani zachowaniem matki.

Oczywiście momentalnie odezwały się dwa nurty poglądów na sprawę przebierania dzieci z brudnych pieluch. Część komentujących była równie zbulwersowana, ale znalazło się wielkie grono „rodziców” dla których nie tylko nie było nic dziwnego w takim zachowaniu, ale wręcz zdecydowanie popierali zachowanie kobiety, która w czasie posiłku innych, obcych sobie osób, przebierała dzieciaka na ich oczach i nosach. Argumentacja zwolenników stronnicza – „dobro dziecka”, „wina restauratora, bo nie zapewnił przebieralni” itp.

Na jednym forum społecznościowym jakiś „wzorowy tatuś” napisał: „…mam 4 miesięcznego Synka i mam gdzieś zdanie innych jeśli chodzi o to gdzie zmieniam mu pampersa, jeśli płacze bo przeszkadza mu pełny pampers to jest on dla mnie ważniejszy niż cała reszta na sali.” Ok, bardzo dobrze, że jego synek jest dla niego najważniejszy. Ale pan „wzorowy” zapomniał chyba że takim samym tokiem myślenia może kierować się reszta „wzorowych tatusiów” i przed jego nosem wymienić obsranego pampersa swojej pociechy, bo ta jest najważniejsza. Ciekawy jestem reakcji pana „wzorowego”, gdy będzie w trakcie posiłku w towarzystwie swoich bliskich, lub na jakimś ważnym spotkaniu.

Zwalanie winy na restauratorów, „bo nie zapewnili przebieralni” zakrawa wręcz na kpinę. Na całe szczęście głupi rodzice nie są decydentami w ustalaniu przepisów sanitarno-budowalnych i nie mają mocy nakazywania przedsiębiorcom, jak ma wyglądać ich lokal. Brak przebieralni dla niemowląt absolutnie nie usprawiedliwia totalnego braku kultury rodzica, który na środku restauracji, podczas posiłku innych osób, czyści obsrany tyłek swojego dziecka. Inną sprawą jest to, że wszystkim obrońcom „wzorowych mamusiów i tatusiów” nie przeszkadza fakt, że niejednokrotnie w obecności maluchów spożywany jest alkohol. W restauracjach to nic dziwnego, wręcz codzienność i normalność. Jednak w tym przypadku nie słychać „chóru oburzonych”, a podnosi on rwetes momentalnie, gdy tylko pojawi się głos o tym, by nie zabierać malców do restauracji.

Oczywiście nie chodzi o to, aby rodziców z niemowlakami zamykać w klatkach, aby nie mieli prawa wyjść z domu. Jednak odrobina zwykłej przyzwoitości nakazuje stosowne zachowanie. Nie mówiąc już o dobrym wychowaniu czy zwykłej higienie. Swoją drogą ciekawi mnie stanowisko sanepidu w takiej sytuacji. Skoro lokal musi spełniać szereg wymogów w kwestii zdrowia i higieny pod rygorem różnorakich kar, to czy rodzic zmieniający śmierdzącego pampersa na sali konsumpcyjnej nie powinien być ukarany mandatem?

Dzieci są przyszłością narodu. To fakt niezaprzeczalny i wszyscy musimy dbać o ich dobro, rozwój, naukę… Także o to, aby za młodu posiedli obycie w towarzystwie, pewność siebie, elokwencję… Ale i dobre wychowanie. O to ostatnie najtrudniej gdy ma się głupich rodziców.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>