Adam Nawałka selekcjonerem – Boniek zawiódł czy zaskoczył?

Stało się! Jednak Adam Nawałka został – teraz już oficjalnie – namaszczony na selekcjonera. Taka wiadomość to jak wyniki wyborów prezydenta czy papieża. Media krzyczą wielkimi nagłówkami, nie wiadomo dlaczego, bo Nawałkę mianowały już dużo wcześniej.

Kilka dni temu pisałem na przekór „dlaczego nie Nawałka”, wierząc, że prezes Boniek po raz kolejny pokaże lwi pazur. Po raz kolejny przygotuje niespodziankę, tym razem nie dla rywali na boisku, ale dla mediów. Te bowiem mianowały Nawałkę jeszcze przed dymisją Fornalika.

Boniek mnie zawiódł i to na całej linii. Mam do niego wielki szacunek jako piłkarza i człowieka, ale tym razem zabrakło konsekwencji. Po zwolnieniu Fornalika twierdził publicznie, że do ostatniego meczu nie było żadnych rozmów, przymiarek, nazwisk. I w dniu dymisji żadnego nazwiska wymienić nie może, bo go nie ma. Gdy media między wierszami „doszukiwały się” nazwiska trenera Górnika Zabrze – twierdził, że nie ma tematu.

Poparcie kibiców dla Nawałki malało w tempie błyskawicznym. Ze sporej grupy jego zwolenników jako trenera Górnika, tuż przed finiszem wyścigu na selekcjonera została ich ledwie garstka. Absolutnie nie chodzi mi o to, że Boniek miał popełnić podwójny błąd swego poprzednika Grzegorza Lato i ulec presji kibiców. Wybór selekcjonera z zagranicy za ciężkie pieniądze byłby zły. Czy zatem Nawałka nie jest błędem? Nie wiem. Pewnie źle to skończy się dla Górnika Zabrze, bo w środku sezonu zastąpić trenera w przyzwoicie grającym klubie w polskiej ekstraklasie i utrzymać poziom, to niemal mission impossible. Nie widzę absolutnie bezkolizyjnej współpracy na linii selekcjoner – dziennikarze, ale to najmniejszy problem. Jeśli będzie miał wyniki, to się obroni. Problem, gdy przy potknięciu sportowym zacznie iskrzyć w drużynie. Bo Adam Nawałka to trudny charakter.

Celem Nawałki jest awans do następnych mistrzostw Europy. Fachowcy twierdzą, że to zadanie stosunkowo łatwe, bo ze względu na ilość awansujących drużyn ciężko będzie się nie załapać. Być może to jest pewien wentyl bezpieczeństwa dla selekcjonera. Pamiętajmy jednak, że łaska kibica jest jak chorągiewka na wietrze i nawet jeśli wykorzystamy szansę awansu, a na mistrzostwach będzie blamaż, to Nawałka i tak wyjedzie na taczkach. Być może razem z Bońkiem, który już dziś stracił sporo poparcia kibiców.

Wracając do Bońka – czy tą decyzją zawiódł czy zaskoczył? Wielu kibiców pewnie zawiódł. Mnie osobiście również, ale nie samą decyzją, choć nie byłem kibicem Nawałki, ale sposobem wyboru. Do końca wierzyłem, że tak jak za boiskowych czasów, tuż przed strzeleniem gola wykona jakiś nieprzewidziany ruch i oszuka rywala. Że jeśli twierdzi, że wcześniej nazwisk i przygotowań nie było, to faktycznie nie było. Odnoszę wrażenie, że jednak było inaczej. W jednym aspekcie wybór ten jest inny niż dwa poprzednie. Selekcjonera reprezentacji nie wybrali tym razem kibice. Nie ma zatem alibi „chcieliście, to macie”. Na media, że wykreowały wybór, Boniek nie zwali. To już totalnie nie w jego stylu.

fot. Wikipedia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>