Hawk-Eye, czyli tenisowy challenge

Są dyscypliny sportu, które od lat trzymają się tradycji i nie pozwalają na ingerencję w sędziowanie nowoczesnym technologiom. Nie jest to dobre, ze względu na postęp i rozwój sportu. Ale gorszym przypadkiem jest, gdy technologia ma zielone światło, ale jest źle stosowana.

Do tych konserwatywnych, zatwardziałych dyscyplin należy z pewnością piłka nożna. Pomyłki sędziowskie i brak możliwości weryfikacji decyzji wypaczyły niejeden wynik meczu i to na imprezach rangi mistrzostw świata. No ale to decyzja futbolowej centrali, a o „za” i „przeciw” można by długo dyskutować.

Nowe technologie wspomagające sędziów, powtórki, stopklatki, są stosowane z powodzeniem w koszykówce, hokeju na lodzie, a w polskiej lidze nawet w siatkówce. Otwarty na techniczne nowinki jest także tenis. Ta dyscyplina szczególnie potrzebuje nowoczesnych rozwiązań wspomagających arbitrów, mających ocenić czy wystrzelona jak pocisk z katapulty mała żółta piłeczka przemierzająca kort z prędkością ponad 200km/h, zahaczyła końcową linię o milimetr, czy wylądowała milimetr za nią.

System Hawk-Eye stosowano już od 2001 roku w krykiecie. Tenisowy debiut, po wcześniejszych testach, „jastrzębie oko” miało w australijskim Perth podczas XVIII edycji Pucharu Hopmana. W meczu play-off pomiędzy Holandią i Chinami, 30 grudnia 2005 roku rozgrywająca singlowy mecz z Chinką Shuai Peng, Holenderka Michaella Krajicek była pierwszą w historii zawodniczką, która skorzystała z systemu Hawk-Eye. Sędzią tego meczu był Francuz Pascal Maria. Tym samym, pomimo porażki w spotkaniu 3-6, 6-4, 3-6, Michaella zapisała się na stałe w historii światowego tenisa.

Praktycznie najłatwiejsza ocena we wszystkich spornych przypadkach jest na kortach ziemnych, gdzie piłka pozostawia po odbiciu wyraźny ślad. Ale zupełnie inaczej ma się sprawa na innych kortach, gdzie ślady są tak mikroskopijne, że uniemożliwiają właściwą ocenę sytuacji. Tutaj w sukurs arbitrom przyszedł właśnie system Hawk-Eye – jastrzębie oko, tenisowy challenge. System ten polega na zastosowaniu na korcie kamer, które zainstalowane nad placem gry, śledzą trajektorię lotu piłki tenisowej i przekazują obraz do komputera. Ten wytycza wirtualnie tor lotu piłki wraz z odbiciem na korcie, co pozwala ocenić miejsce zetknięcia z powierzchnią z dokładnością do 3 milimetrów.

Jak ciężko w ułamku sekundy podjąć decyzję o poprawności zagrania, można sobie wyobrazić po analizie grafiki przedstawiającej wielkość piłki (kolor żółty) w zestawieniu z maksymalną powierzchnią styczną do kortu /fot.Wikipedia/.

Jak widać dużo większa powierzchnia piłki bardzo łatwo może zasłonić linię końcową kortu, sugerując dobre zagranie, podczas gdy powierzchnia dotykająca kortu jest zdecydowanie mniejsza, a tym samym piłka autowa.

Firmowa strona Hawk-Eye doskonale pokazuje na filmiku, jak złudne może być odbicie piłki tenisowej posłanej z wielką prędkością.

Wydawać by się mogło, że świetny, dokładny system weryfikacji to wielkie ułatwienie dla zawodników, sędziów i kibiców. Tak mogłoby być, gdyby system ten nie miał głupich zasad stosowania go w praktyce. Jak wie każdy kibic, których choćby raz oglądał mecz tenisowy na korcie dysponującym Hawk-Eye, sprawdzenie spornej piłki trwa kilka sekund. Obecnie obowiązują zasady, że zawodnik dysponuje trzema próbami Hawk-Eye na seta. Zakładając że obaj wykorzystają wszystkie próby, to każdy set może wydłużyć się o około jedną minutę. W tenisowych maratonach to niezauważalna chwila. Problem tylko w tym, że tenisowe władze decyzje o podejmowaniu challenge’u pozostawiają… zawodnikom. Paradoks tkwi w tym, że sędzia nie ma żadnej presji przy podejmowaniu decyzji, bo jeśli ta nie spodoba się zawodnikowi, może ją zakwestionować, prosząc o challenge. Jeśli oczywiście jeszcze ma taką szansę. Gdyby bowiem sędzia podjął decyzję złą, a zawodnik nie dysponował już możliwością sprawdzenia… ma pecha! Tenisiści zatem często w ciężkich meczach zamiast skupiać się na grze, mają dodatkowe obciążenie, bo muszą… sędziować w swoich własnych pojedynkach. Są zmuszeni w ułamku chwili podjąć decyzję, czy w ich mniemaniu piłka po drugiej stronie kortu zahaczyła linię, czy nie. Siedzący na stołku sędzia może się pomylić, zawodnik nie, bo traci szansę challenge’u. Gdyby zastosować bardzo prosty zabieg, że to sędzia sam weryfikuje trudne do oceny piłki, nie byłoby challengerowych presji na zawodnikach. Tenisiści byliby od grania, a sędziowie od sędziowania. W żadnym wypadku nie wydłużyło by to meczu, a zawodnicy nie kwestionowaliby sędziowskich decyzji wiedząc, że te są weryfikowane przez system, podobnie zresztą jak obecnie.

Jednak takie zastosowanie systemu Hawk-Eye jest być może celowe, gdyż dodaje tenisowym pojedynkom dodatkowego smaczku. Na wielu kortach możemy obserwować swoiste „licytowanie się” na challenge’e, ku niewątpliwej uciesze publiczności, która w napięciu czeka na wynik. Można to porównać z rzutem karnym w futbolu. Sporna piłka to faul w polu karnym, a wynik challenge’u to trafiony lub nie, rzut karny.

Osobną sprawą są turnieje, gdzie system Hawk-Eye jest, ale tylko na głównych kortach. To zjawisko powszechne, gdyż weryfikacją sędziowskich decyzji na wszystkich kortach nie dysponują nawet turnieje Wielkiego Szlema. Dochodzi do sytuacji, kiedy zawodnicy (przeważnie słabsi) grający na kortach drugorzędnych nie mają możliwości podważyć decyzji sędziego. Wygląda to tak jakby rozgrywano zawody w dwóch różnych dyscyplinach sportu, polegających co prawda na przebijaniu piłki przez siatkę rakietą, ale niektórzy mogą zmieniać decyzje sędziów, a niektórzy nie. Mało ma to moim zdaniem wspólnego z równymi szansami i sportową sprawiedliwością. Jasne, nie od razu Kraków zbudowano, system z pewnością sporo kosztuje, ale organizatorzy choć turniejów wielkoszlemowych mogliby zapewnić możliwość równej rywalizacji dla wszystkich.

Stosowanie nowinek technicznych w sporcie to na pewno dobry kierunek. Podstawową kwestią i tak pozostanie właściwe korzystanie z tej techniki. W przypadku tenisa zrobiono ważny krok, decydując się na system Hawk-Eye. Teraz czas, aby nakazać zawodnikom grać, a sędziom sędziować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>